Kiedy freelancer, kiedy agencja, kiedy in-house: drzewo decyzyjne


Firma rośnie. Marketing rośnie. I nagle pytanie, które pierwsze 3 lata nie istniało, staje się najważniejsze: jak ma być zorganizowany nasz marketing? Freelancer? Agencja? In-house? Hybryda? Żadna z tych odpowiedzi nie jest uniwersalna. Każda jest dobra w innym momencie.
Pierwsze pytanie: jaki masz budżet mediowy?
To nie jest pytanie pierwsze w kolejności myślenia, ale pierwsze w kolejności realizmu. Model pracy musi pasować do skali.
Do 30 tys. PLN/mies. budżetu mediowego
Freelancer lub butikowa agencja. In-house nie ma sensu ekonomicznie – koszt zespołu przewyższy oszczędność na marży agencyjnej. Szukaj sprawdzonego freelancera z 5+ lat doświadczenia lub małej agencji specjalistycznej.
30-100 tys. PLN/mies. budżetu mediowego
Agencja lub pierwszy specjalista in-house. To strefa decyzji – można iść w obie strony. Jeśli masz prostą strukturę produktową (1-2 kategorie), agencja wystarczy. Jeśli masz złożony biznes z wieloma produktami i potrzebujesz codziennej optymalizacji, pierwsza osoba in-house już ma sens.
100-300 tys. PLN/mies. budżetu mediowego
Zespół in-house (2-3 osoby) + agencja na specjalistyczne zadania. Klasyczna hybryda. In-house robi operację i strategię, agencja dochodzi przy dużych launchach, rebrandingu, nowych kanałach.
Powyżej 300 tys. PLN/mies.
Pełny zespół in-house. Agencja staje się nieopłacalna – za taki budżet marża agencyjna to 60-100 tys. PLN/mies., a zespół 4-osobowy kosztuje w TCO (pełny koszt zespołu z narzutami) podobnie i daje dużo więcej kontroli.
Wielki błąd to trzymanie agencji, kiedy Twój budżet już przerósł jej sweet spot. Płacisz ekstra bonus za pracę, którą Twój zespół mógłby robić sam – i to lepiej, bo rozumiejąc biznes.
Drugie pytanie: jak szybko zmienia się Twój biznes?
Stabilny biznes, niewielkie zmiany
Ten sam asortyment, te same kanały, ta sama grupa docelowa przez lata. Agencja działa świetnie, bo może zoptymalizować raz i pielęgnować. Częsta rotacja AM nie jest katastrofą.
Szybko zmieniający się biznes, nowe produkty, ekspansja
Agencja nie nadąża. Brief trafia do agencji, wraca po tygodniu, a Ty już jesteś dwa kroki dalej. In-house jest szybszy z definicji, bo siedzi w Twojej firmie i widzi zmiany od środka.
Projekt jednorazowy (rebranding, launch, wejście na nowy rynek)
Agencja lub interim manager. Nie ma sensu zatrudniać kogoś na etat do projektu, który skończy się za 6 miesięcy.
Trzecie pytanie: gdzie jest wiedza branżowa?
Jeśli Twój biznes jest niszowy i wymaga głębokiej wiedzy branżowej (farmacja, medycyna, finanse, B2B enterprise), wiedza musi być po Twojej stronie. Agencja nigdy nie zdobędzie takiego poziomu rozumienia biznesu jak Twój zespół in-house.
Dla e-commerce z "prostą" ofertą (moda, dom, drobne elektro) agencja może nadrobić brak wiedzy branżowej doświadczeniem w kampaniach – bo schematy się powtarzają.
Drzewo decyzyjne w 4 pytaniach
- Budżet > 300k PLN/mies.? → In-house. Koniec dyskusji.
- Budżet 100-300k + złożony biznes? → In-house + agencja wspierająca
- Budżet 30-100k + rosnąca firma? → Pierwszy specjalista in-house + zewnętrzny konsultant strategiczny
- Budżet < 30k? → Freelancer / butikowa agencja. In-house nie ma sensu.
Nie wiesz, który model pasuje do Twojej firmy?
Audyt Startowy – w 2 tygodnie dobieram model marketingu do skali i specyfiki Twojego biznesu.
Zamów Audyt Startowy – 5 000 PLNCzerwone flagi
Znak, że masz za małą strukturę:
- Wszystkie decyzje przechodzą przez jedną osobę (bottleneck)
- Kampanie czekają na brief dłużej niż tygodnie
- Nikt nie wie, ile kosztuje 1 klient w skali rocznej
- Raportowanie zajmuje więcej czasu niż optymalizacja
Znak, że masz za dużą strukturę:
- Ludzie w zespole się nudzą – brak realnej roboty
- 50% czasu idzie na spotkania wewnętrzne
- Budżet zespołu większy niż budżet mediowy
- Brak jasnej odpowiedzialności – każdy robi wszystko